8 lis 2007

"Teraz to my jesteśmy osiedlem zamkniętym."

Smutna warszawska rzeczywistość. Oczywiście w zależności od tego, po której stronie nowego ogrodzenia się mieszka.

Poniedziałkowy Telewizyjny Kurier Warszawski:


Dla przypomnienia: O "zamkniętych osiedli jest ponad 400".

7 lis 2007

Pytania o remont Krakowskiego Przedmieścia przed Pałacem Prezydenckim.

W nawiązaniu do konferencji Michała Kamińskiego (Kancelaria Prezydenta) na temat remontu Krakowskiego Przedmieścia a dokładnie wyłączenia z ruchu fragmentu od ulicy Karowej do Królewskiej.

Relację można przeczytać tutaj: Kamiński o sabotażu kancelarii prezydenta lub tutaj: Gronkiewicz-Waltz sabotuje pracę prezydenta.

Co tu napisać skoro i tak skończy się tak jak zawsze. Pani Prezydent lub jeden z jej współpracowników wystąpi z oburzeniem na pytania Kamińskiego, wygłosi przemówienie jak to Lech Kaczyński nic nie zrobił w Warszawie i HGW teraz musi to wszystko zrobić za niego, i pewnie powie, że pytania o harmonogram remontu to brutalny atak PiSu, który nie może pogodzić się z porażką w wyborach. Lub w wersji łagodniejszej, że to sprawa po stronie wykonawcy.

Inne media będą rozprawiać o złośliwości Prezydenta (tak jak uważnie patrzyły, czy klaskał przy ślubowaniu Donalda Tuska i choćby padł na kolana w tym momencie to dla niektórych byłoby za mało) a jutro Gazeta Wyborcza w warszawskim dodatku skrytykuje Lecha Kaczyńskiego, że wtrąca się w remonty i przeszkadza Pani Hani w pracy.

Szkoda tylko, że wśród zamieszania ucieknie fakt (zwróciła mi na niego uwagę autorka blogu Konserwatywna), że Kancelaria Prezydenta nie otrzymała od Ratusza odpowiedzi na prośbę (skierowaną w połowie marca) o konsultacje w sprawie przebiegu remontu. Tak trudno wysłać faks z harmonogramem i przesunąć wyłączenie tego odcinka o tydzień (po 11 listopada) po konsultacjach z wykonawcą?

AKTUALIZACJA

Zgodnie z przewidywaniami, czyli fragment z czwartkowej Rzeczpospolitej:
PiS wywołuje absurdalną awanturę, by przykryć wewnętrzne kłopoty w swojej partii – stwierdza jej rzecznik Tomasz Andryszczyk. – Czy PiS chciałoby, by Warszawa była miastem furmanek i leśnych dróg?

Na każde utrudnienie spowodowane remontami ulic reaguje nerwowo – komentuje wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz. Przekonuje, że dojazd do pałacu jest uzgodniony i wystarczająco dobry. – A że w scenerii koparek – trudno. Kiedyś to trzeba zrobić. Nie byłoby problemu, gdyby to prezydent Lech Kaczyński wyremontował Krakowskie Przedmieście za swojej kadencji. Czy teraz się na nas za to obrazi?
Źródło: Link do strony.

Mirosław Drzewiecki, czyli superstar nowego rządu.

Mirosław Drzewiecki ze swoją nieporadnością w tematach warszawskich (tych związanych z Euro) jest tak rozbrajający, że aż powoli robi mi się go żal.

Obejrzałem powtórkę programu Warto rozmawiać w którym Jan Pospieszalski rozmawiał o lokalizacji Stadionu Narodowego min. z minister Elżbietą Jakubiak i Mirosławem Drzewieckim (PO). W pewnym fragmencie dyskusji o kupcach ze Stadionu X lecia Pani Minister mówi o rozporządzeniu rady ministrów w którym lokalizacja kupców przy ul Radzymińskiej jest inwestycją kluczową dla Euro 2012.

A Mirosław Drzewiecki na pytanie Redaktora Pospieszalskiego czy te ustalenia i umowy będą przez niego jako nowego ministra respektowane, odpowiada że tak.

Pan Poseł złożył tą deklarację dwa tygodnie po tym jak Pani Prezydent oficjalnie zapowiedziała, że będzie prosić nowy rząd, aby nie przeznaczać tego terenu dla kupców. Pan Poseł powinien też wiedzieć, że wycofanie się z tej inwestycji to jedna z wyborczych obietnic warszawskiej Platformy. Czy Pan Poseł o tym wiedział i oznacza to zapowiedź zlokalizowania kupców przy Radzymińskiej wbrew zdaniu HGW?

Pewnie nie, bo ktoś przyszłemu ministrowi za jakiś czas wytłumaczy o co chodzi i wypowiedź przejdzie bez echa. Szkoda, że dziennikarze nie wyłapują takich rzeczy, bo stawiają one pod znakiem zapytania przygotowanie Pana Posła do roli ministra.





Ile czasu potrzebuje na zmianę zdania Mirosław Drzewiecki? W tym przykładzie wystarczyło mu 24 godziny.

Oto co mówił dla wtorkowej Rzeczpospolitej:
Paweł Piskorski, który rządził Warszawą w latach 1999 – 2001, uważa, że nowy rząd powinien wybudować Stadion Narodowy na Pradze. A następnie oddać go w użytkowanie Legii.

Mirosław Drzewiecki (PO), kandydat na ministra sportu, zgadza się z Piskorskim.– Byłoby źle, gdyby Stadion Narodowy stał po mistrzostwach pusty. Jeśliby umieścić na nim Legię, obiekt miałby gospodarza i kosztowna budowa byłaby bardziej opłacalna – powiedział „Rz”.
Źródło: M Szczepaniuk, Politycy: przenieśmy Legię na Stadion Narodowy, Rzeczpospolita, link do strony.

A tak wypowiedział się dla środowej Gazety Wyborczej:
- Mleko się rozlało. Legia ma wszystkie zgody, miasto rozpisało przetarg. Rezygnacja z budowy tego stadionu oznaczałaby wyrzucenie w błoto kilkudziesięciu milionów złotych wydanych na przygotowanie inwestycji. Poza tym, grając na Narodowym to klub pokrywałby koszta, a na tak dużym obiekcie byłyby one dużo większe, niż na Łazienkowskiej. Nie odważyłbym się tego sugerować, zwłaszcza że to właściciel Legii podarował miastu projekt stadionu warty kilkanaście milionów złotych - mówi "Gazecie" Mirosław Drzewiecki.

Przekonuje, że stadion Legii nie musi być konkurencją dla Narodowego, bo ten drugi może wyspecjalizować się w organizowaniu wielkich imprez na kilkadziesiąt tysięcy ludzi. - Dziś w Warszawie takich wydarzeń jest mało, ale dlatego, że nie ma ich gdzie organizować. Jak już będzie arena, to będą organizowane częściej - mówi z optymizmem.
Źródło: Michał Wojtczuk, Czy stolica potrzebuje trzech dużych stadionów?, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Szczególnie zabawne jest zdanie „nie odważyłbym się tego sugerować” w momencie, kiedy dokładnie to Pan Poseł zrobił dzień wcześniej.

Gdzie są ci dziennikarze, żeby monitorować tą nową władzę i pytać o te sprzeczne deklaracje?!

6 lis 2007

Mariusz Walter "domaga się od ratusza wybudowania dla Legii nowego stadionu".

Ile razy ktoś poruszy temat modernizacji stadionu Legii i budowy Stadionu Narodowego to zawsze kończy się na pomrukach ze strony ITI i Ratusza.

Tym razem spróbowała Rzeczpospolita zadając kilku osobom pytanie czy nie lepiej przenieść Legii na Stadion Narodowy. Fragmenty:
Spór o gospodarza. Zamiast dwóch stadionów w stolicy tylko jeden – Narodowy na Pradze. A na Legii centrum rekreacyjne dla warszawiaków – to propozycje polityków

Paweł Piskorski, który rządził Warszawą w latach 1999 – 2001, uważa, że nowy rząd powinien wybudować Stadion Narodowy na Pradze. A następnie oddać go w użytkowanie Legii.

Mirosław Drzewiecki (PO), kandydat na ministra sportu, zgadza się z Piskorskim.– Byłoby źle, gdyby Stadion Narodowy stał po mistrzostwach pusty. Jeśliby umieścić na nim Legię, obiekt miałby gospodarza i kosztowna budowa byłaby bardziej opłacalna – powiedział „Rz”.
Źródło: M Szczepaniuk, Politycy: przenieśmy Legię na Stadion Narodowy, Rzeczpospolita, link do strony.

Trudno traktować propozycje Mirosława Drzewieckiego poważanie skoro zmienia koncepcje tak często. W poprzednim tygodniu zaczęliśmy od Praga City Nowe, i rozegraniu meczów grupowych na Legii, skończyliśmy na Stadionie tam gdzie miał być, a teraz mamy pomysł przeniesienia Legii na Pragę.

Jak reaguje miasto i ITI?
Władze Legii wykluczają przeprowadzkę na Stadion Narodowy. – Legia od ponad 70 lat mieści się przy Łazienkowskiej. Zdecydował o tym marszałek Piłsudski. Dlaczego teraz miałaby się przeprowadzać? – pyta Marek Drabczyk z zarządu Klubu Piłkarskiego Legia.

Przeciwny zmianie adresu jest też właściciel Legii, koncern medialny ITI, do którego należą m.in. Multikino i TVN. – Funkcje Stadionu Narodowego i klubowego różnią się diametralnie – mówi „Rz” wiceprezes ITI Paweł Kosmala. Właściciele Legii zamówili za 12 mln zł projekt obiektu piłkarskiego z 32 tys. miejsc.

Mariusz Walter, wiceprezydent grupy ITI, od 2004 r. domaga się od ratusza wybudowania dla Legii nowego stadionu wzorem innych miast, np. Kielc. – Musimy grać przy Łazienkowskiej – powtarza Walter, który szacuje, że klub za utrzymanie miejskiego obiektu (rachunki m.in. za energię, czystość, ochronę) będzie płacić rocznie ok. 10 mln zł.

Nieoficjalnie pracownicy klubu przyznają, że ITI chce średniego stadionu na wyłączność, aby móc na nim organizować dochodowe imprezy transmitowane przez TVN. Stadion Narodowy byłby na takie cele za wielki i zbyt rozbudowany. Architekci i urbaniści uważają bowiem, że obiekt dla reprezentacji powinien być wielofunkcyjny, by można było na nim organizować także np. zawody lekkoatletyczne, a w przyszłości nawet olimpiadę.

Władze Warszawy, które kilkanaście dni temu ogłosiły przetarg na wykonawcę stadionu Legii, nie chcą słyszeć o wycofaniu się z przedsięwzięcia. – Stadion przy Łazienkowskiej musi powstać. Inwestycja ciągnie się od lat i dopiero teraz ma szansę na szczęśliwy finał – mówi dyrektor Biura Sportu urzędu miasta Wiesław Wilczyński.

Urzędnik nie chce słuchać zarzutów, że ratusz, budując stadion na Powiślu za co najmniej 360 mln zł, robi prezent potężnemu właścicielowi Legii. – Legia to nie tylko ITI. To kilkadziesiąt tysięcy ludzi wraz z rodzinami, którzy chodzą na mecze – argumentuje.
Źródło: M Szczepaniuk, Politycy: przenieśmy Legię na Stadion Narodowy, Rzeczpospolita, link do strony.

"Mariusz Walter domaga się od ratusza", "Urzędnik nie chce słuchać", "Władze Warszawy nie chce słuchać zarzutów". Panowie, jak wydajecie miejskie pieniądze to przynajmniej dopuście możliwość dyskusji i to, że ktoś ma inne zdanie.

Ja obstawiam, że tu nic się nie zmieni a Drzewieckiemu, ktoś wytłumaczy, że umowa z ITI to umowa z ITI. Lepiej nie drażnić Pana Waltera i kibiców, bo jeszcze TVN24 się obrazi.

Paweł Piskorski nie może odżałować terenu pod Centrum Naukowe Kopernik.

Przy okazji dyskusji o lokalizacji Stadionu Narodowego na stronach Obywatelskiego Centrum Monitoringu głos zabrał Paweł Piskorski.

I znowu żali się na Panią Prezydent, że nie chce posłuchać jego rady i sprzedać terenu nad jego tunelem pod apartamentowce (lub inne mieszkania i niemieszkania).

Fragment:
Pani Gronkiewicz zgłaszając zastrzeżenia do praskiej lokalizacji stadionu używała przede wszystkim argumentu finansowego i komunikacyjnego. Rozsądnie i gdyby nie to, że mamy bardzo jasny limit 2012 roku przyłączył bym się do tych argumentów.

Stadion na obrzeżach można wybudować taniej, z większą łatwością dojazdu, a dodatkowo uatrakcyjniającą jakąś obrzeżną część miasta. Teren po starym stadionie można sprzedać za wielkie pieniądze i zapłacić za nową inwestycję. Dziwi mnie tylko niezwykła wybiórczość przyjmowania identycznych argumentów w różnych sprawach.

Kiedy takie same argumenty przedstawiałem w przypadku budowy „eksploratorium” na terenie uzyskanym na zagłębieniu Wisłostrady to pani prezydent uznała, że sprawa nie jest warta dyskusji. Przypomnę, że cena uzyskanego tam dzięki naszej inwestycji gruntu jest znacznie większa niż na Pradze, a w wielkich miastach takie ośrodki zawsze zlokalizowane są poza ścisłym centrum. Wszystkie argumenty, które platformowa ekipa wygłasza teraz w sprawie stadionu wcześniej wygłoszone zostały w sprawie eksploratorium. Jest wiec oczywiste, że gdy pasują one do sprawy „politycznie słusznej” to są powtarzanie, a w innych przypadkach się je przemilcza.
Źródło: Link do strony.

Trzeba pilnować Centrum Naukowego Kopernik, zanim znajdzie się więcej wyznawców zamkniętych osiedli i posłucha Pawła Piskorskiego.

Tekst z maja: Paweł Piskorski nie rezygnuje z dyskusji o lokalizacji Centrum Nauki Kopernik.

5 lis 2007

Praga Północ, czyli "Nie wiemy już, kto tu powinien rządzić".

Zapowiada się kolejna odsłona konfliktu na Pradze Północ. Fragment z Gazety Wyborczej:
Za to prażanie mogą mówić o stracie. Będą mieć w Sejmie "reprezentanta" Alicję Dąbrowską, lidera PO na Pradze Północ, lekarkę tutejszego ZOZ. Jednak jej rezygnacja z pracy w radzie Pragi-Północ jeszcze bardziej skomplikuje sytuację polityczną w dzielnicy. Od grudnia ub.r. Platforma toczy tu bowiem z PiS zaciekły spór, kto jest legalną władzą.

Zdaniem partii Jarosława Kaczyńskiego prawo do kierowania radą Pragi-Północ ma Jacek Wachowicz z Praskiej Wspólnoty Samorządowej, koalicjanta PiS.

PO kwestionuje legalność jego wyboru i upiera się, że pełnoprawną szefową rady jest Alicja Dąbrowska.

Po miesiącach sporów Wachowicz zrezygnował, a działacze PO i LiD dostali ekspertyzę prawną, która mówi, że Dąbrowska jako jedyna ma prawo prowadzić dzielnicowe sesje.

- Przez odejście pani Dąbrowskiej wraca bałagan. Nie wiemy już, kto tu powinien rządzić - ubolewają prascy radni PO i LiD.
Źródło: Jan Fusiecki, Iwona Szpala, Co nam dadzą posłowie samorządowcy, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Tak dla przypomnienia mamy też sytuację w której Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał decyzje Wojewody Mazowieckiego w tej sprawie za zgodne z prawem. Oczywiście nie ma wątpliwości, że nowy wojewoda będzie grał w jednej drużynie z HGW.
Pod koniec grudnia ubiegłego roku przewodnicząca rady dzielnicy Praga-Północ Alicja Dąbrowska (PO) ogłosiła przerwę w sesji i wyszła z radnymi PO i LiD z sali obrad (pretm - po tym jak się zorientowała, że nie ma większości).

Pod ich nieobecność, niezgadzający się na przerwanie obrad radni z PiS odwołali przewodniczącą, wybrali jej następcę i nowego burmistrza Pragi- Północ - Artura Marczewskiego (PiS). Tego zarządu nie uznała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i powołała swego pełnomocnika - Jolantę Koczorowską, a później nowy zarząd dzielnicy w składzie: Koczorowska, Jarosław Sarna i Artur Buczyński.

W kwietniu Rada Warszawy podjęła 23 uchwały, unieważniające grudniowe decyzje dzielnicy Praga-Północ. Wojewoda najpierw wstrzymał ich wykonanie, a 4 maja je unieważnił. Wtedy radni podjęli uchwałę o skierowaniu sprawy do WSA. We wtorek sąd uznał decyzje Sasina za zgodne z prawem.
Źródło: Link do strony.

Szkoda traconego dla dzielnicy czasu.

Realizacja obietnic o bezpiecznej komunikacji z programu Pani Prezydent.

W nawiązaniu do:
Obietnice o bezpiecznej komunikacji a 28 ochroniarzy,
PiS zadaje dobre pytania o bezpieczeństwo mieszkańców,
MZA i kamery w 50 miejskich autobusach.


Pani Prezydent w swoim programie wyborczym obiecała:
„Docelowo zamierzamy zainstalować kamery w każdym wagonie i autobusie, na przystankach i pętlach tramwajowych, na peronach i w miejscach dojścia do stacji kolejowych. Uruchomimy system przycisków antynapadowych dostępnych dla kierowców i motorniczych.”
Postanowiłem zapytać, jakie działania zostały podjęte w okresie grudzień 2006 – wrzesień 2007, które miały przyczynić się do realizacji tej obietnicy i czy przeprowadzono analizę kosztu instalacji monitoringu w warszawskich autobusach i tramwajach (starych i nowych).

Pełna odpowiedź dla zainteresowanych znajduje się na końcu notki. Kilka uwag poniżej.

Od początku roku kamery (a dokładniej rejestracja obrazu z wnętrza pojazdu) zostały zainstalowane w 150 autobusach. To dobrze, ale należy pamiętać, że autobusów w Warszawie mamy ok. 1800. W tym tempie do końca kadencji kamery będą zainstalowane nie w każdym autobusie (pomijając te, które powinny być już dawno temu wycofane), ale w okolicach jednej trzeciej.

Jeżeli chodzi o analizę kosztów całości realizacji obietnicy instalacji kamer w transporcie publicznym to taka kwota nie została podana. Można podpierać się następującym wyliczeniem: 1 800 autobusów plus 800 wagonów x 14 000 netto (minimalny koszt zestawu 4 kamer i rejestratora obrazu), czyli w okolicach 36 milionów zł. Do tego trzeba było doliczyć koszt pracy ludzi, którzy analizowaliby nagrania (np. w Londynie jest to zespół 70 osób).

Dużo, mało? Zależy od priorytetów. Wiadomo, że w przypadku zagrożenia z kamery nie wyskoczy policjant czy strażnik miejski (monitoring nie powinien być "w zastępstwie"), ale chyba bardziej chodzi o prewencje (widoczny przekaz "w tym autobusie działa monitoring, zastanów się dwa razy zanim zrobisz coś, za co możesz być pociągnięty do odpowiedzialności") i próbę namierzenia osób niszczących autobusy.

Istotnym elementem obietnicy jest instalacja przycisków antynapadowych. W odpowiedzi powołano się na system Nadzoru Ruchu Tramwajów SNRT 2000, który był instalowany już kilka lat temu (czy w takim razie praca została już wykonana przed przyjściem HGW do Ratusza?) i przetarg na dostawę łączności głosowej w autobusach. O ambitnych planach MZA można przeczytać tutaj.

Monitoring obejmujący przystanki i pętle tramwajowe był też realizowany przez poprzednie władze i aktualnej ekipie pozostaje dalsze inwestycje w rozwój systemu. O inwestycjach zależnych od uzgodnień z PKP można przeczytać w odpowiedzi.




4 lis 2007

Facet bez kręgosłupa i o krótkiej pamięci.

Szybko Kazimierz Marcinkiewicz zapomniał, co o nim mówiła Platforma i HGW w wyborach samorządowych 2006.

Aż tyle wart jest ten kontrakt w Londynie?


Pani Prezydent ma dzisiaj urodziny!

Hanna Gronkiewicz-Waltz ma dzisiaj urodziny! Wszystkiego najlepszego :)

Które nie napiszę, ale w ramach podpowiedzi:

Tego samego dnia mieliśmy jeszcze jedno ważne wydarzenie, czyli trzęsienie ziemi na Kamczatce (9.00 w skali Richtera plus tsunami w pakiecie).

W tym samym roku co Pani Prezydent urodzili się (za Wikipedią): Władimir Putin (to akurat średnio nadaje się na anegdotę do opowiadania na bankietach), Bogusław Linda, Jerzy Engel, Krystyna Janda, Wojciech Fortuna, Marek Belka.

2 maja tego roku rozpoczęto budowę Pałacu Kultury i Nauki oraz wprowadzono reglamentację mydła i proszków do prania a 22 lipca uchwalono tzw. stalinowską konstytucję.



Z serwisu e-kartka.

PS Notka tylko dla miłych komentarzy :)

2 lis 2007

A było tak pięknie.

23 października, dwa dni po zwycięskich dla PO wyborach z rekordowym wynikiem Donalda Tuska w Warszawie. Kluczowy przekaz to spokój. Ciche negocjacje z PSLem, żadnych kłótni, pełna zgoda, media całe zadowolone, wszyscy delektują się porażką PiSu.

W tym momencie dla Ratusza oznacza to perspektywę niekontrolowanej władzy w Warszawie. Wojewoda z PO (pisze się nawet o przychylnym dla HGW Lechu Jaworskim), Prezydent z PO, Rada Warszawy z większością PO, burmistrzowie z PO, rady dzielnic z większością PO i silna reprezentacja posłów warszawskich w Sejmie. Czyli zapowiedź spokojnego rządzenia.

I co robi Pani Prezydent? Publicznie, najprawdopodobniej bez żadnych analiz i propozycji nowych lokalizacji w ręku, ogłasza, że "Mam pokusę, żeby Stadion Narodowy przenieść poza granicę Warszawy, np. do Łomianek."

Efekt?

Gazeta Wyborcza, Grzegorz Miecugow, Monika Olejnik, Roman Kosecki, urbaniści, mieszkańcy Pragi, wojewódzki konserwator zabytków, 60 proc. warszawiaków, radni LiDu z Pragi Południe i wiele innych osób (o PiSie i minister Jakubiak nie wspominam) wypowiada się przeciw zmianie lokalizacji Stadionu Narodowego lub zadawało pytania dlaczego teraz.

Nie wierzę, że inicjatywa była tylko po stronie Pani Prezydent. Zbyt wielu innych polityków PO i PSL wypowiadało się podobnie. Nawet Donald Tusk nie przeciął spekulacji, choć nie można mieć do niego pretensji, bo po tym praniu mózgu przez doradców medialnych nauczył się mówić tak, że można jego słowa interpretować na wiele sposobów. I zawsze da się go jakoś wytłumaczyć.

Powierzono Hannie Gronkiewicz Waltz rolę posłańca złych wieści a kiedy okazało się, że strzelają nawet z własnego medialnego obozu, wycofano się rakiem. I najgorzej na tym wyszła Pani Prezydent, choć jeżeli jest tak naiwna, aby wyjść przed szereg z nieprzygotowaną propozycją to sama jest sobie winna.

Czy warszawiacy zapamiętają jej to zamieszanie? To zależy od dalszych losów Stadionu Narodowego.

PS Po tym jak Mirosław Drzewiecki zmienił zdanie o 180 stopni zostawiając HGW na pastwę mediów nie przewidywałbym więcej wspólnych spacerów Pani Prezydent i Pana Posła za rączkę po Sejmie.




Zdjęcie za Rzeczpospolitą.